O mnie i Azylu

0 Flares 0 Flares ×

 

O mnie , czyli o założycielce i prowadzącej tego blogamiłośniczce królików i ludzi niosących im pomoc.

Inspiracją do tworzenia tego bloga  była dla mnie wspaniała działalność Oddziału Toruńskiego SPK – aktualnie Fundacji Azyl dla Królików, jak i całego SPK.

Interwencje, pośrednictwo adopcyjne, działalność domów tymczasowych, ratowanie i leczenie królików pokrzywdzonych, potraktowanych okrutnie przez innych, stworzenie pierwszego  w Polsce króliczego azylu przy Toruńskim Schronisku.

Sama nie jestem mieszkanką Torunia lecz Łodzi, ale od czego jest net, telefony.

Są tacy co mają dalej i pomagają, współpracują i współodczuwają ( Włochy, Niemcy, Dania, Szwecja, Holandia, Francja, Irladia, Anglia)

Chcę nagłośnić uszaty problem, który wraz z modą na małe ssaki nabiera coraz większych rozmiarów.:(

Zaznaczam, że moja działalność, jak i działalność całej Fundacji Azyl dla Królików jest oparta na wolontariacie

Moja pasja – bracia mniejsi.

Mój zwierzyniec :)

Moje chłopaki „zapudłowane” :)

I w toalecie:)

Moje uszatki kochane za Tęczowym Mostem :(:(

Zakróliczeni wszystkich krajów łączcie się :)

O Azylu

The following two tabs change content below.
Choć jestem mieszkanką Łodzi to mój blog poświęcony jest Azylowi dla królików w Toruniu -pierwszej placówce schroniskowo – leczniczo – adopcyjnej, która funkcjonuje dzięki wolontariuszom i darczyńcom. http://www.azyl.torun.pl/ Prywatnie jestem opiekunką zwierzaków, które kiedyś były w potrzebie -dwóch suk, dwóch królików i jednej kotki. Dlaczego piszę o królikach? Niestety jest wiele króliczych tragedii, a jeszcze wciąż mało się o nich mówi i wie.

Ostatnie wpisy autor (zobacz wszystkie)



10 Responses to O mnie i Azylu

  1. ~Halina pisze:

    Jestem pełna uznania dla działań włascicielki bloga. Jej wrażliwość i bezgraniczna chęć niesienia pomocy tym niewinnym istotkom pięknie przenosi się na czytelnika bloga, skłaniając do refleksji i zaangażowania na tym polu. Życzę Pani, by przez swoją zasługującą na naśladowanie postawę poszerzała krąg ludzi dobrej woli,by adopcje jeśli sa potrzebne przebiegały szybko i zawsze kierowane były do dobrych serc.Pozdrawiam serdecznie.

  2. ~Janka pisze:

    Bardzo dziękuję za tak miłe i ciepłe słowa :)
    Dodają skrzydeł…..
    Również pozdrawiam serdecznie.

  3. ~Dorota pisze:

    Witam serdecznie,czy zdjęcia Kangusi i Leosia dotarły?
    Pytam bo w galerii „domowo”ich nie widać.Pozdrawiam serdecznie:)

  4. ~Dorota pisze:

    Witam serdecznie i mam pytanie-być może nie powinnam,ale sądzę,że jeśli żegnamy wszystkie króliczki to chciałabym także zobaczyć na Pani stronie pożegnanie Bonsai,który odszedł kolejnego dnia po Jesionku(przepięknie Pani to robi)i wierzę głęboko ,że Bonsai zasłużył na swoje zdjęcie w galerii tych ,które pokicały za TM,a mojej sugestii nie odbierze Pani jako swoistego nietaktu.Pozdrawiam serdecznie.

    • autor pisze:

      Witam
      Absolutnie nie odebrałam jako nietaktu:).
      Nie wyobrażam sobie, aby nie pożegnać któregoś azylowego króliczka. To jest moja potrzeba wewnętrzna, jeśli jest azylowy, to także i mój, choć w rzeczywistości nie widziałam.
      Staram się z lepszym czy gorszym efektem, ale robię to co nakazuje mi serce, choć były osoby, którym to się nie podobało. Nie pisałam o Bonsaiku, bo już od dawna był ukochanym króliczkiem wolontariuszki Kasi, więc należał do grupy uszaczków adopcyjnych, które już niestety odeszły:(
      Oczywiście, że był bardzo ważny, bliski, ale on nie był azylantem, on był już pełnoprawnym domownikiem i jakoś do tej formy pożegnania czułam, że nie mam prawa.
      Tak jak w stosunku do innych adopcyjnych uszaków, tak samo pozostających w sercach i w pamięci, ale jakoś dla mnie byłoby to nietaktem w stosunku do opiekunów.
      Może się myle…
      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz:)

      • ~Dorota pisze:

        Serdecznie witam,bardzo przepraszam za zaistniałą sytuację.Ma Pani zupełną rację -opiekun to najważniejsza osoba dla uszaczka.Po prostu umknęło mi ,że Bonsai miał dom(głupie prawda). Jeszcze raz serdecznie przepraszam
        i obiecuję nie wcinać się tam gdzie nie powinnam.Pozdrawiam serdecznie z Dziwnowa razem z moimi dziećmi -Kangusią i Leosiem:)

        • ~autor pisze:

          Witam serdecznie:)
          Ale mnie takie „wcinanie się” bardzo cieszy :), jak również to, że Pani sercu żaden uszatek będący teraz czy kiedyś skrzywdzony nie jest obojętny. Wspaniale, że za Bonsaikiem natychmiast się Pani ujęła :), a umknąć coś ma prawo – jeszcze przy takiej ilości królików.
          No i bardzo mi miło, że odwiedza Pani tego bloga :)
          Proszę się „wcinać” , bo każda rada jest mile widziana
          Pozdrawiam

          • ~Dorota pisze:

            Dobry wieczór,czuję ciepło w moim sercu,gdy ktoś tak jak ja nie traktuje króliczków przedmiotowo.Cieszę się,że prowadzi Pani ten blog ,jest on dla mnie źródłem ,z którego warto czerpać.Pozdrawiam serdecznie:)

  5. ~Monika pisze:

    Jestescie MEGA , BARDZO DZIEKUJE WAM ZA WSZYSTKO CO ROBICIE DLA USZAKOW…..Splakalam sie jak glupia ogladajac wspominki o Gasce….to byla Zuch dziewczynka I Ola bardzo dzielnie o Nia walczyla. Przytulam mocno.

    • ~Danusia pisze:

      Bardzo podziwiam Pani zaangazowanie i milosc do zwierzat. Ja sama mam 2 kroliki tez z azylu dla zwierzat i dlatego przesylam male wspracie dla Panstwa wlochatych podopiecznych :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 Email -- 0 Flares ×